Wiernych czytelników książek o Harrym Potterze łączy ogromna ciekawość, ale też ciągła nadzieja i oczekiwanie na kontynuację tej niesamowitej opowieści. Można tu zauważyć  tęsknotę za dzieciństwem, swego rodzaju sentymentalne spojrzenie wstecz, niechęć do pożegnania z tym, co musi odejść. Fanom cyklu wydaje się towarzyszyć także smutek spowodowany niespełnionymi marzeniami, które nie znalazły odbicia w rzeczywistości. Pragnienia, których wyrazem może być tak często obecny w internetowych memach motyw ciągłego oczekiwania na list z Hogwardu i zawód z powodu jego nieotrzymania, są niemożliwe do zrealizowania, co budzi frustrację. Wzmaga się ona ze względu na chęć uzyskania odpowiedzi na pytania, które pozostały otwarte pomimo zakończenia cyklu książek oraz ze względu na niemożność pogodzenia się z niewyjaśnionym, pozostawionym bez odpowiedzi. W tym niewygodnym oczekiwaniu konfrontujemy
się z trudem przyjmowania życia takim jakim jest, w zaakceptowaniu spraw, które nie przeszły tak, jak byśmy chcieli. Czy „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” spełnia oczekiwania fanów? Czy jest jedynie namiastką, która nie pozwala nakarmić się do syta? 

 

 

 

 

 

 

 "Możemy tylko patrzeć.

 To, co było, znika".

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

            W trakcie lektury tego scenariusza do sztuki, towarzyszy nam skojarzenie prostoty. To uczucie zbyt szybkiej odpowiedzi na nurtujące nas pytania, uczucie zbyt łatwej próby gojenia ran pozostałych po lekturze poprzednich tomów cyklu. Nagle zły staje się dobrym (Malfoy-Scorpio), skazany na sukces zostaje skazany na porażkę (Harry-Albus), zdewaluowany nabiera znowu wartości (Dumbledore), para kochanków zostaje w poszczególnych wersjach świata rozdzielona (Hermiona-Ron), miłość do Hogwartu staje się niechęcią do niego (Albus) itd. Pomimo tej specyficznej „niewygody” trudno jest oderwać się od książki, która zatapia nas w miłych wspomnieniach, w dawnych przeżyciach z lektury, okrywa powiewem przeszłości i nadzieją na spełnienie niemożliwego do spełnienia.

 

           „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” zawiera w sobie psychologiczne dylematy i ważne konflikty wewnętrzne bohaterów. Ukazuje się tu kwestia przekazu transgeneracyjnego, ale też zagadnienie pełnienia konkretnych ról w rodzinie, dojrzewania i kształtowania się naszej tożsamości, osobowości.

 

       Głównym bohaterem książki jest Albus, postać utworzona w kontraście do głównego bohatera cyklu. Podczas gdy Harry cierpiał z powodu braku rodziców, a jego głównym marzeniem było wrócenie im życia, jego syn żyje w pełnej rodzinie, ale relacja z tatą pozostawia wiele do życzenia. Chłopiec czuje się niedoceniony, niekochany, niepotrzebny, a także niezrozumiany. Wie, że nigdy nie będzie w stanie dorównać swojemu ojcu. Nie odziedziczył po nim wrodzonego talentu magicznego ani łatwości wchodzenia w relacje z ludźmi. Buntuje się przeciwko narzuconej mu tożsamości i przeciwko wysoko postawionej przed nim poprzeczce. Wydaje się, że toczy ciągłą walkę z ojcem, tym rzeczywistym, ale też wyobrażonym, prowadzi walkę o uznanie, siłę, męskość, prawo do pozostania sobą. Harry w jego oczach jest niewyobrażalnie wielkim cieniem, który go przykrywa i w pewnym sensie kastruje. Obaj starają się do siebie zbliżyć, ale też wzajemnie się odpychają, wypowiadają nawet straszliwe słowa: żałuję, że jesteś moim ojcem/synem. Trudno jest uzdrowić tę skomplikowaną relację, ale jedno jest pewne, Albus chce żyć po swojemu. Pomaga mu w tym jedyny przyjaciel – Scorpio.

 

       Scorpio, syn Dracona, to literacko zrealizowane pragnienie, żeby zły mógł stać się dobrym. Młody Malfoy jest miłym, inteligentnym, przyjacielskim i pełnym nadziei chłopcem. Różni się bardzo od swojego ojca, szkolnego wroga Harrego. Często jest ofiarą drwin i uprzedzeń innych uczniów, koledzy z Hogwartu nie dają mu szansy, odrzucają go przez  pochodzenie, przez coś na co nie ma wpływu. Trochę tak jakby musiał zostać ukarany za to jak zachowywał się jego tata.

 

      Obaj chłopcy, chcąc nie chcąc, dziedziczą historię swoich rodziców, są obarczeni ich przeszłością.  Harry Potter boi się być ojcem. Nie miał wzorca, nie wie jak rozmawiać i postępować z synem. Nie widzi go do końca, nie spostrzega jego potrzeb. Próbuje usilnie się nim zaopiekować, towarzyszyć mu, jednak tak naprawdę tego nie robi. Draco także nie radzi sobie z synem, a jego trudności rozpoczynają się po śmierci żony. Ostatecznie obaj zaczynają rozumieć swoją sytuację. Wspaniałym podsumowaniem mogą być słowa Harrego, tak bardzo aktualne w przypadku wielu rodziców:

 

„Miłość zaślepia. Obaj staraliśmy się ofiarować naszym synom nie to, czego potrzebowali, ale to, czego my potrzebowaliśmy. Tak bardzo pochłonęły nas próby zmiany własnej przeszłości, że zniszczyliśmy teraźniejszość”.

 

        "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" nie zaspokoi naszego literackiego głodu, ale pozwoli raz jeszcze zatopić się we wspaniałym świecie stworzonym przez J.K. Rowling. Doprowadzi nas również do momentu, w którym ponownie będziemy musieli przyglądać się temu, że "to co było, znika", być może bezpowrotnie...

 

 

 

 

 

 

gallery/harry potter i przeklęte dziecko